języki: PL EN
rozmiar tekstu: A A A
wersja portalu: Dzień Noc WAI

Od otępienia do wyzwolenia

Mówi się, że czas leczy rany. Chociaż chyba nigdy tak do końca nie można pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby, wielki ból z czasem mija i staje się mniejszy. Żyć trzeba dalej. Tytuł spektaklu „I będą święta” w reżyserii Piotra Ratajczaka to właśnie wyrażenie tego przekonania i pocieszający finał po mocnych wrażeniach, które czekają widzów.

Zazwyczaj niewiele refleksji poświęcamy swojemu życiu. Najczęściej odkładamy to na później. Bywają jednak takie chwile, kiedy pojawia się konieczność spojrzenia wstecz i przewartościowania swojego życia. Takiej właśnie konieczności doświadcza bohaterka Aneta. W katastrofie samolotu traci męża i to doświadczenie staje u podstaw jej rozliczenia z samą sobą.

Początkowo wydaje się, że oddana, niepracująca żona odnoszącego sukcesy polityka o nieposzlakowanej opinii nie uniesie ciężaru prawdy. Zresztą jest tak dobra w tworzeniu iluzji rodzinnej sielanki, że nawet wyobraża sobie smsa o udanym lądowaniu. Reżyser konsekwentnie, dbając o prawdopodobieństwo psychologiczne, przeprowadza ją przez szereg stanów towarzyszących traumatycznemu przeżyciu: od początkowego otępienia do wyzwolenia.

Agnieszka Przepiórska jest całkowicie zidentyfikowana ze swoją bohaterką. Widzimy jej twarz, zacięta, przypominającą maskę, za którą cisną się niewypowiedziane emocje. Aneta ociera się o szaleństwo. Bliskość obłędu wyraża się nie tylko jej przywidzeniami, ale i poprzez różne natręctwa, które jej towarzyszą, a ich sekwencje powielają się kilkukrotnie w spektaklu. To robi piorunujące wrażenie na widzach. Choć poraża ich chyba nie tylko totalne zespolenie myśli, słowa i ruchu, ale i wyzwolone, wciąż niewygasłe emocje po katastrofie. To, co w tym monodramie jeszcze niezwykłe, to ubranie bohaterki w wielką odwagę, niepasującą do stroju wdowy, a dzięki której Aneta odnajduje siłę, by żyć.

Tekst Piotra Rowickiego wyraźnie inspirowany jest katastrofą lotniczą w Smoleńsku.  Ale w trakcie godzinnego monodramu ani razu nie usłyszymy żadnych nazwisk z pierwszych stron gazet ani wiadomych lokalizacji. To niesamowite chyba w tym kraju, że Rowicki nie wykorzystał tragedii do stworzenia kolejnej „sensacji”. Skupił się na uczuciach prywatnych, tych, które często były deptane w okresie smoleńskiego szału medialno-politycznego.

Dobrze napisany tekst  świetnie wykorzystał Piotr Ratajczak. Ani razu nie zszedł z obranej ścieżki zachowując umiar paradoksalnie nawet wtedy, gdy bohaterka szalała. Szczypta czarnego humoru (m.in. scena imprezy imieninowej męża) nie zaszkodziła spektaklowi, pozwoliła rozładować napięte nerwy. Nawet środki sceniczne odpowiadają charakterowi monodramu. O tak traumatycznych przeżyciach opowiedzieć z zachowaniem właściwych proporcji? To dopiero jest sztuka.

Inga Niedzielska
2012-10-24

Teatr Konsekwentny w Warszawie
Piotr Rowicki
„I będą święta”
Reżyseria: Piotr Ratajczak
Występuje: Agnieszka Przepiórska
Światła: Karol Rothkaehl
Czas trwania: 55 min

XII Festiwal Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość przedstawiona".

PDF Print