języki: PL EN
rozmiar tekstu: A A A
wersja portalu: Dzień Noc WAI

‘Regiofun’. Festiwal, który łapie producentów i zjednuje sobie widzów

Filmy, koncerty, wycieczki… Tak pokrótce prezentował się pękający w szwach program „3. Międzynarodowego Festiwalu Producentów Regiofun”. Wydarzenia podzielono między trzy katowickie kina: Kosmos, Rialto i Światowid, które gościły widzów tegorocznej edycji.  

Organizatorzy zadbali o to, by zaspokoić wygórowane wymagania widzów – jednym słowem dla każdego coś miłego. W harmonogramie pojawiły się nawet propozycje dla najmłodszych w cyklu „Klaps”, a wśród nich „Chłopiec i pingwinek”, „Gurffalo” czy „Naprzód Eddy!”. Zadbano nie tylko o dobór filmów, ale również o odpowiednią godzinę ich wyświetlania. Jak wyraźnie zaznaczono, filmy były przeznaczone nie tylko dla dzieci. Każdy, kto lubi śmiech i dobrą zabawę mógł znaleźć coś dla siebie.

Bogaty program festiwalu został podzielony na cykle tematyczne, jednym z nich była „Brand Europa”. Nie bez powodu zastosowano tu połączenie „Europy”, jako przestrzeni, w której powstaje kinematografia z terminem „brand” (tłum. marka), tworząc jasny przekaz – Europa to marka kulturowa.[1] W ramach tego cyklu dostaliśmy kino europejskie w pigułce z ostatnich osiemdziesięciu lat, pojawiły się tytuły tj. „Amarcord”, „Atalanta”, „Królik po berlińsku”, „Melancholia” czy „Underground”. Filmy znane, ale warte przypomnienia.

Nie sposób pominąć pokazów specjalnych prezentowanych podczas otwarcia i zamknięcia festiwalu; były to premiery filmów: „Mój rower” Piotra Trzaskalskiego i „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego.

Kolejną częścią festiwalu był konkurs filmów pełnometrażowych, w ramach którego otrzymaliśmy szeroki wybór jedenastu tytułów, od Wielkiej Brytanii przez Polskę po Włochy. Każdy z nich przedstawiał wycinek rzeczywistości znanej twórcom filmu, niemal każdy poruszał ważne społecznie problemy. Przykładem może być tutaj „I am Nasrine”, którego akcję umieszczono w Iranie oraz Wielkiej Brytanii. Pokazuje on różnice kulturowe, ale przede wszystkim stara się odpowiedzieć na pytanie: jak odnaleźć się we współczesnym świecie, jak radzić sobie z dniem codziennym?

Lądowanie na obcej planecie, świat beztroskich nudystów, „Dziadek Piaskowiec” czy hiszpańskie Hollywood – to tylko kilka z propozycji w cyklu filmów średnio- i krótkometrażowych. Warto tu podkreślić różnorodność tematyczną, jak i technologiczną. Pojawiły się historie przedstawiające kilka dni z życia jak „Jocelyn” oraz abstrakcje nie pozbawione głębszego przekazu - „Oh Willy...”, nie zabrakło także satyry na współczesną kinematografię, co unaoczniła „La ultima secuencia”.

Kolejnym z bloków tematycznych była „Panorama Regionalnych Funduszy Filmowych” z filmami pełnometrażowymi jak belgijski „Germaine”, norweski „King Curling” czy brytyjski „Strawberry Fields” oraz krótko- i średniometrażowymi, wśród nich „Bento Monogatari”, „Dr Proffesor’s Thesis of Evil”, „Matteus” i „Nadie tienie la culpa”. 

Szczególnie interesujący okazał się cykl „Regio – Cannes”, który przeniósł nas w świat tego wielkiego filmowego festiwalu znanego wszystkim, nie tylko wytrawnym miłośnikom kina. Mieliśmy okazję zobaczyć „Miłość” Hanekego czy „Holy Motors” Caraxa, szczególnie drugi tytuł przypadł do gustu widowni; film tak abstrakcyjny, że wręcz wciągający, jakby ktoś wrzucił nas do białej limuzyny, którą podróżujemy razem z głównym bohaterem.

Ostatnim prezentowanym cyklem była „Retrospektywa NRW”, czyli funduszu regionalnego Nadrenii Północnej-Westfalii, najpotężniejszej niemieckiej instytucji finansowej wspierającej produkcję filmową. W ramach tego bloku mieliśmy okazję zobaczyć takie tytuły jak „Brownian Movement”, „Niebezpieczna metoda” czy „Pina”. Dwa ostatnie filmy dotykały historii, jeden nurtu psychoanalizy, drugi tańca.

„Regiofun” to nie tylko pokazy filmowe, ale i konkurs filmów pełno-, średnio- i krótkometrażowych. Skoro konkurs, to nie mogło zabraknąć prestiżowego jury, w przypadku filmów w pełnym metrażu byli to: reżyser i producent Dariusz Jabłoński, współzałożycielka „Filmimax” Tiina Lokk oraz artysta wizualny, filmowiec i menedżer ds. rozwoju talentów w Film London Kevin Dolan. Jurorzy zadecydowali o zwycięstwie Eddiego Saeta, producenta filmu "The stoning of Saint Stephan" w reżyserii Pere’a Vila Barcelo. Natomiast produkcje krótko- i średniometrażowe oceniali operator filmowy Adam Sikora, Brendan McCarthy współwłaściciel firmy producenckiej Fanstastic Films oraz reżyser filmów dokumentalnych Paweł Łoziński. Werdyktem jury nagroda główna trafiła do aż trzech producentów ex aequo; były to filmy The roar of the sea", "Mój dom" i "Yuri Lennon’s landing on ALFA46".

Katowicki festiwal to nie tylko kino. Organizatorzy zawsze starają się zapewnić szereg atrakcyjnych imprez towarzyszących. Jedną z nich były koncerty. Na festiwalowej scenie Kinoteatru Rialto zagościła Maria Sadowska i zespół Pokahontaz. Jednym z punktów programu była wycieczka o przewrotnej nazwie „Tam gdzie Magik chodził piechotą… – czyli wycieczka śladami lokacji filmu >>Jesteś Bogiem<<”. Mimo nieciekawej pogody zebrano dość pokaźną grupę gotową na zwiedzanie Bogucic, dawnego Mega Clubu czy Spodka pod wodzą kierowników produkcji filmu Adama Łukaszka i Michała Skrzeczka.

Nie mogło zabraknąć specjalnej wycieczki dla producentów, która miała na celu prezentację Śląska jako regionu, gdzie po prostu warto kręcić filmy. To główna idea przyświecająca tej filmowej imprezie. O tym, że warto tu pracować przekonywała animacja Silesia Film Commission. Mimo że była to jedynie reklama wyświetlana przed każdym seansem, niewątpliwie zachęcała producentów do naszego regionu stawiając pytanie: czemu „Titanic” czy „Braveheart” nie mogły powstać na Śląsku? Również oprawa graficzna festiwalu, nawiązywała do idei imprezy: plakaty, gadżety i animacja przedstawiały producentów, nieco przerysowanych, z filiżankami kawy zamiast oczu jako przewrotnym komentarzem do specyfiki tego zawodu. Nowym rozwiązaniem tej edycji była gazeta festiwalowa „Re:Produkcje” przynosząca cenne informacje dotyczące poszczególnych wydarzeń, recenzje i wywiady,  jednym słowem – niezbędnik widza. Wisienką na torcie była miła obsługa, w tym rzesze wolontariuszy oraz niesamowita atmosfera wymiany międzynarodowych doświadczeń. Producenci byli wyjątkowo otwarci na wszelkie pytania i wątpliwości widzów, nie tylko podczas oficjalnych spotkań, ale również w kuluarach. To właśnie wpływa na oryginalność tego z roku na rok rosnącego w siłę wydarzenia.

Magdalena Sarapata
2012-10-30


[1] http://regiofun.pl/cykle/brand-europa-cycle (30.10.2012).

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Regiofun, 22 - 28.10.2012, Katowice

PDF Print