języki: PL EN
rozmiar tekstu: A A A
wersja portalu: Dzień Noc WAI

Porwani obłędem w Mega Clubie. Urodziny Kata & Romana Kostrzewskiego za nami

25 stycznia w katowickim Mega Clubie wystąpił zespół Kat & Roman Kostrzewski. Koncert z odbył się z okazji 33 urodzin zespołu Kat.

Najpierw na scenie pojawiły się War-Saw i Post Proffesion. Obydwa zespoły prezentowały zbliżony do siebie styl muzyczny. Szybkie granie z częstymi zmianami tempa podparte mocnymi wyrazistymi wokalami. Post Proffesion pokazało się z lepszej strony, a to zasługa gitarzystów, którzy znakomicie czuli się tego dnia na katowickiej scenie. Ciężko ocenić wokalistę, któremu nie można odebrać warunków wokalnych. Jednak jego sposób poruszania się po scenie był co najmniej zastanawiający.

O godzinie 21 zniecierpliwiona publiczność doczekała się intro. Kompozycja Modesta Mussorgskiego zawsze otwiera koncerty Kat & Roman Kostrzewski. Muzycy zaczęli od ‘Maria Omen’. Gdy lider Kata wbiegł na scenę, ‘Mega Club’ ogarnęło prawdziwe szaleństwo. ‘Ojcze samotni’ z legendarnego ‘Bastarda’ uderzyło z całą swoją mocą. Z kolei utwory z najnowszego albumu ‘Biało-czarna’ nie powodowały szaleństwa wśród fanów. Część pewnie w ogóle nie przesłuchała tej płyty, a szkoda, bo warto. ‘Skrzydlaty święty’, niezwykle melodyjny jak na Kata utwór, wypadł pięknie. Po nim do akcji wkroczył Wojciech Hoffman – pierwszy z gości. Ten znakomity gitarzysta, znany przede wszystkim z Turbo, świetnie pasuje do zespołu. Jego partie gitary były fenomenalne. ‘Morderca’ czy też ‘Porwany obłędem’ z Hoffmanem nabrały dodatkowej wartości.

To nie koniec niespodzianek. Podczas setu akustycznego wystąpił Sebastian Riedel. Jak się okazało, moje duże oczekiwania wobec niego były trochę na wyrost. Syn legendy polskiego bluesa zaśpiewał w swoim stylu. Jednak czytanie tekstu ‘Łzy dla cieniów minionych’ z kartki położonej na odsłuchach chwały mu nie przynosi. A mimo niej i tak pomylił się tuż na początku. Jak genialnie mógłby wypaść ten utwór, pokazał refren, w którym Bastek się rozkręcił i fenomenalnie razem z Romanem Kostrzewskim dośpiewał ‘Łzę..’. Rzutem na taśmę uratował swój występ. ‘Spojrzenie’, ‘Czas zemsty’ i ‘Śpisz jak kamień’ zakończyły w połowie akustyczną część występu (Pistelok zerwał strunę i grał na elektrycznej).

Anja Orthodox, pierwsza dama polskiego gotyku zaśpiewała ‘Robaka’. Jak się później okazało, sama wybrała tę piosenkę. Kat pierwszy raz wykonał ten utwór na koncercie. Widać było po wokalistce Closterkellera  stres, podenerwowanie. Na pewno wynikało to z ogromnego szacunku, jakim darzy ona Romana Kostrzewskiego. W trakcie ‘Robaka’ pięknie ze sobą zatańczyli. Zjawiskowo było widzieć tych wyjątkowych artystów tańczących ze sobą. Anja wspaniale zinterpretowała ‘Trzeba zasnąć’. Ciarki pojawiały się na plecach, gdy wraz z Romanem dawała popis swoich możliwości wokalnych. Muzycy Kata bez pauzy przeszli do następnej kompozycji, a wokalistka dalej kontynuowała ‘Trzeba zasnąć’… Gdy wokalistka zorientowała się, że lider Kata śpiewa już ‘Niewinność’, zrobiła się ‘czerwona jak cegła’ W ostatnich  wersach dała z siebie wszystko. Później poprosiła fanów, by szybko brali od chłopaków z Kata autografy, bo zabije ich  po występie za niespodziankę w postaci połączenia dwóch utworów.

Znany dobrze fanom zespołu basista ‘Fazi’ wykonał z zespołem ‘Płaszcz Skrytobójcy’. Na koniec usłyszeliśmy ‘Stworzyłem piekną rzecz’, ‘Bastard’, ‘Strzeż się plucia pod wiatr’ i ‘Wyrocznia’, które dały niezły wycisk publiczności. Szaleńczy taniec pogo wciągał w wir szaleństwa nawet najbardziej opornych fanów.

Gdy zespół zszedł ze sceny, zgromadzona publiczność odśpiewała ‘Sto lat’. Roman Kostrzewski wrócił na scenę i po raz kolejny pokazał swoją pokorę i szacunek wobec fanów: - Bez was nas by nie było. I następnie zapowiedział ‘Odi profanum vulgus’., po którym wszyscy goście pojawili się znów na scenie wykonać ‘Ostatni Tabor’. Znów świetnie radził sobie Wojciech Hoffman, a Sebastian Riedel udowodnił, że jest również utalentowanym gitarzystą.

Mimo kilku niedociągnięć, braku obecności ‘Titusa’, który nie dojechał do ‘Mega Clubu’, był to świetny koncert. Wszystko za sprawą nieśmiertelnego Romana Kostrzewskiego. Jego szamański taniec, charyzma i głos nadal robią niesamowite wrażenie. Gdyby nie coraz bardziej łysiejąca głowa i kilka nowych zmarszczek można by rzec, że czas się dla niego zatrzymał. Panie Romanie, sto lat z zespołem  Kat!

Sebastian Zielonka
2013-01-27

Koncert Kat & Roman Kostrzewski
25.01.2013 r., godz. 19.00
Mega Club Katowice

PDF Print