języki: PL EN
rozmiar tekstu: A A A
wersja portalu: Dzień Noc WAI

Zgubna sztuka powielania w sztukach wszelkich

„Bądźcie oryginalni”. Tymi słowami zakończył swoje przemówienie profesor Roman Kalarus w trakcie wernisażu wystawy pokonkursowej plakatu inspirowanego postacią i twórczością Czesława Miłosza w katowickim Rondzie Sztuki. Co artysta miał na myśli?  Jak się okazało, nie było to tylko wezwanie do pozostania oryginalnymi artystami idącymi swoją drogą bez oglądania się na rynek, mody itp. Czy profesor miał powody do obaw? Z pewnością. Wszak okazało się, że autorka pierwszej nagrody stworzyła pracę łudząco podobną do okładki książki Ziemkiewicza.

Kto był pierwszy: jajo czy kura? Zgromadzona w Rondzie Sztuki publiczność nie wiedziała, ale faktem jest, że autorka zgodziła się wycofać i nie odebrać nagrody, która (5000 zł) została rozdzielona pomiędzy pozostałych zwycięzców. Nasuwa się zatem jeszcze jedno pytanie, tym razem większego kalibru. Czy polska grafika jest zagrożona? Jak pokazuje ilość zgłoszonych na konkurs prac - 700 czy choćby odbywająca się właśnie w Katowicach wystawa „22 Biennale Plakatu Polskiego” wciąż istnieje wielka popularność tej sztuki, bo jak mówił we wspomnianym już przemówieniu prof. Kalarus: „Projektowanie jest sztuką (…)”.

Słabością adeptów tejże sztuki jest łatwość, z jaką popełnić można plagiat. Być może niektórym artystom się wydaje, że plakat, który się powiela, gdy jest gotowym dziełem, jest generalnie sztuką do powielenia, zanim się go stworzy? Problem pożyczania nie dotyczy tylko sztuk plastycznych. Pisanie, muzyka -tutaj również oryginalne dzieła stają się łatwym łupem w myśl zasady, że z Internetu można ściągać. To, co w Internecie, jest własnością wszystkich i bezautorskie.

Autorka niniejszego wywodu nieśmiało prezentuje własne doświadczenia, gdy przedsiębiorcza młoda osoba podsuwała jej do zamieszczenia tekst, który widniał już w dwóch portalach internetowych. Czy to wina jedynie tej osoby? Oczywiście też. Na pewno zbyt dużą dozą tolerancji wykazała się niżej podpisana, a i korektorzy i redaktorzy niewspomnianych z nazwy portali. Jakość znaczy ilość? Coś jest na rzeczy.

Inga Niedzielska
2011-12-05

P.S. A w tym wszystkim najbardziej "poszkodowana" jest sama wystawa "Tak Miło(sz)", która, choć niezwykle ciekawa i prezentująca różne techniki pracy, nie została główną bohaterką tekstu.

PDF Print