languages: PL EN
font size: A A A
layout: Day Night WAI

Kilka słów o kobietach… Recenzja filmu 'Baby są jakieś inne'

Od kilku tygodni możemy na ekranach kin oglądać film Marka Koterskiego zatytułowany „Baby są jakieś inne”. Wybrałam seans w kinie Helios w Katowicach i na pewno nie zabraknie mi słów, by wyrazić zachwyt nad tym obrazem.

Film rozpoczyna się rozmową dwóch mężczyzn - Adama Miauczyńskiego, w tej roli Adam Woronowicz oraz Pucia - genialny Robert Więckiewicz. Co ważne, w ogóle cały film to rozmowa dwóch mężczyzn jadących samochodem. Po kilku minutach projekcji zadałam sobie zatem pytanie, czy się szybko nie znudzę brakiem konkretnej akcji i jakiejkolwiek zmiany, choćby wnętrz. Odpowiedź przyszła szybko. Film ten, mimo że nieco monotonny pod względem akcji i scenografii, trafia do widza prostymi dialogami, utartymi formułkami, ukazanym w nim stereotypowym myśleniem i podejściem do tematu oraz charakterystycznymi głównymi postaciami. Obaj aktorzy – Więckiewicz i Woronowicz - spisali się co najmniej bardzo dobrze świetnie wygrywając różnice między bohaterami. Słucha się ich tak lekko, że to aż nieprzyzwoite. Duet doskonały można śmiało rzec.

Reżyser podjął się próby ukazania męskiego postrzegania kobiet. Pucio, bardziej wrażliwy i skrzywdzony, podaje różnorodne, zaczerpnięte z życia, przykłady irytujących sytuacji związanych z kobietami. Natomiast Miauczyński to mężczyzna, który swoje wywody opiera raczej na badaniach naukowych. Mimo różnego podejścia do tematu, ich wzajemne wnioski są takie same. Mężczyźni przez całą podróż wyliczają kobiece wady.

Po zapoznaniu się z tym obrazem można śmiało stwierdzić, że ten film to dzieło sztuki psychologicznej. Tak naprawdę nie jest to film o kobietach i o tym, jak są wymagające, trudne i inne. To film o mężczyznach. Można odnieść wrażenie, że to mężczyźni ze swoją irytacją, ciągłym narzekaniem, posługiwaniem się stereotypami w myśleniu są tutaj ukazani w gorszym świetle. Styl Marka Koterskiego jest wyjątkową mieszanką, która znalazła się i w tej produkcji. Znajdziemy tu dosłowność i wulgarność mężczyzn oraz subtelność i wysublimowanie kobiet.

Całość została nakręcona w studiu w technice green screenu, czego naprawdę trudno się domyślić. Widz widzi zmieniające się krajobrazy, a to tak naprawdę tylko efekty specjalne i cała akcja toczy się wyłącznie w samochodzie i studio. Za udany efekt należą się brawa dla ekipy filmowej, głównie dla Ewy Smal i Andrzeja Kowalskiego (montaż), Jerzego Zielińskiego (zdjęcia) oraz Przemysława Kowalskiego (scenografia).

Obraz Marka Koterskiego to zdecydowanie obraz dla ludzi, którzy są inteligentni i którzy potrafią czytać między wierszami. To komedia o tym, jak kobiety są widziane w oczach mężczyzn oraz komedia o mężczyznach, którzy z kobietami wytrzymać nie mogą, ale życie bez kobiet byłoby dla nich nie do zniesienia. Dla mnie komedia genialna, inna, świeża i poprawiająca nastrój.

Joanna Chudoba
2011-11-18

PDF Print