languages: PL EN
font size: A A A
layout: Day Night WAI

Transmisja baletu ‘Śpiąca Królewna’ z Teatru Bolszoj w katowickim Kinoteatrze Rialto

Bilety na spektakle baletowe w Moskiewskim Teatrze Wielkim od dawna są wyprzedane. Bez martwienia się o bilet i konieczności przejechania 1500 kilometrów mogliśmy obejrzeć premierową transmisję baletu „Śpiąca Królewna” w przytulnym Kinoteatrze Rialto.

Wśród publiczności: dzieci z rodzicami, młodzież, ale przede wszystkim przedstawiciele starszego pokolenia. Część publiczności wybrała miejsca na balkonie, część przy stolikach na parterze. Sam spektakl rozpoczął się z małym opóźnieniem, ale już o 15.45 można było obserwować transmisję sprzed budynku Teatru Wielkiego. Podglądaliśmy zakulisowe ostatnie konsultacje, poprawki kostiumów i ćwiczenia rozciągające baletnic. Aż ciarki przechodziły po plecach - my popijamy kawę, a w tej samej chwili w Moskwie za moment na scenę wyjdą tancerze najsłynniejszego i najdoskonalszego baletu na świecie.  Przybycie dyrygenta oznajmiły burzliwe oklaski. Orkiestrę Bolszoj prowadził tego wieczoru Wasilij Sinajskij. Kurtyna poszła w górę, a za nią ukazała się nam bajkowa sceneria.

W pierwszej scenie związanej z chrztem maleńkiej księżniczki Aurory jako Zła Wróżka - Carabossa wystąpił Denis Allasz, wspaniale ucharakteryzowany na garbatą staruszkę. Po chrzcie - zmiana scenografii. Nastąpiły przygotowania do uroczystości z okazji 18 urodzin Aurory. Co ciekawe, w scenie tańca z girlandami kwiatów brały udział także dzieci. Razem z pozostały tancerzami wzięło w niej udział ponad 60 artystów! Nagłośnienie było tak precyzyjne, że w panującej w sali Rialta ciszy słyszeliśmy szuranie point o posadzkę. W  scenie, w której Aurora (Swietłana Zacharowa) tańczyła z każdym z przybyłych kawalerów walczących o jej rękę, tancerka kończyła układy piękną i idealnie dopracowaną codą.

W połowie długiego widowiska ogłoszono półgodzinną przerwę. Co o pierwszej części spektaklu myślą widzowie? Natalia z Rudy Śląskiej po raz pierwszy uczestniczyła w przedstawieniu baletowym. I pierwsze, na co zwróciła uwagę, to kostiumy baletnic. - Spódnice tancerek były bardzo sztywne, myślałam, że będą lekko powiewać - mówiła. Na razie najbardziej podoba mi się gra Złej Czarownicy. Tę postać zagrał mężczyzna!

W  antrakcie na ekranie można było zobaczyć wywiad przeprowadzany z amerykańskim tancerzem Davidem Hallbergiem wcielającym się w postać księcia Desire. Od jego wystąpienia zaczęła się druga część spektaklu. Według mnie, wejście Hallberga w scenie polowania to najlepsza scena tej premiery. Tańczył doskonale i lekko, skakał niesłychanie wysoko. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale muszę przyznać, że jego partie podobały mi się bardziej niż taniec baletnic, nawet Aurory.

W kolejnej odsłonie młodemu księciu ukazała się wizja tańczącej  księżniczki. Zachwycony poprosił Wróżkę Bzu, by zaprowadziła go do dziewczyny. Jeśli ktoś znał wersję z broniącym zamku smokiem albo z atakującymi śmiałków bluszczem, był zdziwiony. Książę dotarł do komnaty Aurory bez przeszkód. W czasie rzeczywistym zaledwie kilka minut trwało przejście od wizji księżniczki do słynnego pocałunku złożonego na jej ustach. Zabrakło mi momentu kulminacyjnego. Za szybko, za mało emocji było w tej scenie – komentowała  później Natalia. W trakcie weselnej uroczystości popisom tanecznym nie było końca. Przybyli: Kot w butach, Czerwony Kapturek i inne bajkowe postacie. Choć w partiach solowych bardziej podobał mi się występ przystojnego księcia, to jednak  razem z księżniczką tworzyli doskonały taneczny duet. Magicznym widowiskiem był ich układ w migoczących setkami diamencików białych strojach. Bal zakończył się mazurkiem i błogosławieństwem młodej pary.

Premierową transmisję baletu obejrzeliśmy w nowej, tegorocznej choreografii Jurija Grigorowicza. Premiera tym bardziej wyjątkowa, bo na otwartej pod koniec października po 6-letnim remoncie głównej scenie Teatru Bolszoj. Wnętrze samego teatru - przeogromne, skąpane w złocie i czerwieni - robiło duże wrażenie Sam żyrandol wypełniłby akurat całą salę Rialto. Niezwykły przepych, zarówno architektury, jak i realizacji scenicznych, to w końcu wizytówka moskiewskiego Teatru.

Do tej pory w kinoteatrze Rialto pokazano 4 spektakle baletowe. Spektakl „Śpiąca Królewna” cieszył się jak dotychczas największym zainteresowaniem widzów.  Bilety wykupiło ponad 180 osób – mówiła w czasie antraktu Katarzyna Pryc z Kinoteatru Rialto. Dlaczego akurat „Śpiąca królewna” cieszyła się największym powodzeniem?- Widać najbardziej lubimy to, co znamy - stwierdza z uśmiechem Katarzyna Pryc.

Po niemal 3 godzinach pytam Natalię o wrażenia. Przede wszystkim radzi osobom, które nie uczestniczyły jeszcze w tego typu widowiskach, czytać informator streszczający przedstawienie. - Ja przeczytałam, siostra - nie. W czasie spektaklu bez przerwy musiałam jej szeptem tłumaczyć, co się dzieje.- wyjaśnia. Rzeczywiście, można było czuć się trochę zagubionym. Z pewnością nie każdy pamiętał, że kawalerów do ręki księżniczki było aż czterech, do tego sama kompletnie nie przypominałam sobie, aby poza Dobrymi Wróżkami, swoją rolę miały także Cztery Wróżki Klejnotów. 

Nie zmienia to jednak faktu, że było to niezwykłe przeżycie. - Nie wiedziałem, że balet może być tak ekscytujący - przyznał w rozmowie ze mną pan Wiktor z Sosnowca. Przyjechał do Rialto razem z córką i jej babcią Urszulą. Mała Ola też po raz pierwszy widziała balet, ale szczególną uwagę zwracała na muzykę - Sama jest artystką, gra na wiolonczeli - chwalił córkę pan Wiktor. A Pani Urszula jak ocenia spektakl? - Już zamówiłam bilety na następny! I to chyba najlepsza rekomendacja.

Rialto przystąpiło do ogólnonarodowe projektu transmisji spektakli baletowych w tym roku. Inicjatywa wyszła ze strony czeskiej firmy Aerofilms obsługującej w zakresie transmisji baletowych całą centralną i wschodnią Europę. To oni obsługują transmisję technicznie oraz... dyktują ceny. - Może rzeczywiście wydawać się wysoka - przyznaje Katarzyna Pryc. Bilet ulgowy kosztuje 42 zł., normalny 50 zł. Biorąc jednak pod uwagę rangę wydarzenia, a jest to wydarzenie artystyczne z najwyższej półki, warto. Plusem transmisji jest to, że oko kamery sięga o wiele bliżej sceny i tancerzy. Dzięki temu można z bliska zobaczyć emocje i niemal każdy detal kostiumów.

W tym roku zobaczymy jeszcze jedną transmisję z Teatru Bolszoj - „Dziadka do  Orzechów”. Transmisja już 18 grudnia.

Weronika Piernik
2011-11-22

PDF Print