languages: PL EN
font size: A A A
layout: Day Night WAI

Porządna płyta Kory – 'Ping Pong'

Kora - jedna z najbardziej charakterystycznych artystek polskiej sceny muzycznej. Rockowa wokalistka, autorka tekstów, poetka, współzałożycielka oraz liderka legendarnego zespołu Maanam, z którym wydała jedenaście studyjnych albumów i ostatnio jurorka jednego z popularnych programów telewizyjnych, wyławiających młode, muzyczne talenty.

Po zawieszeniu działalności Maanamu w 2008 roku Kora, ku wielkiej uciesze fanów, dała znak, że to nie koniec. W czerwcu 2010 roku wokalistka wydała singla „Zabawa w chowanego”. Ze względu na poruszoną tematykę pedofilii w Kościele utwór zapewnił jej wiele wywiadów w telewizjach śniadaniowych. Jednak o wydaniu płyty dalej nie było nic słychać.

Wreszcie w listopadzie ubiegłego roku ukazał się solowy album Kory zatytułowany „Ping Pong”. Trzeba dodać, że jest to pierwszy album artystki składający się w stu procentach z utworów nowych. Dotąd z solową Korą mieliśmy do czynienia tylko w projektach coverowych lub w trakcie współpracy między innymi z Püdelsami, braćmi Pospieszalskimi czy 5th Elementem.

Gdy tylko krążek trafił do sprzedaży, wzbudził skrajne emocje. Fani podzielili się na tych, którzy uważają, że Kora jest artystką rewelacyjną i wydała rewelacyjny album oraz na tych, którzy twierdzą, że nie ma życia po Maanamie i wszystko co będzie teraz, to tylko odcinanie kuponów od sukcesów z przeszłości. Oliwy do ognia dolały radiostacje, którym nie spodobał się pierwszy singiel „Ping Pong”. Chyba uznano, że ma zbyt kontrowersyjny tekst, aby słuchać go przy prowadzeniu samochodu czy gotowaniu, bo tak słucha radia większość Polaków.

Dlaczego kontrowersyjny? Kora stworzyła tekst utworu na bazie wiersza Józefa Kurylaka „Bicie mojego serca”, który opowiada o walce Boga z Szatanem. Pomimo swej prostoty (spotkałam się ze stwierdzeniem, że nawet dziecko w przedszkolu napisałoby tak prosty tekst), słowa utworu niosą ze sobą wiele metafor (których autor zdania o dziecku w przedszkolu chyba po prostu nie dostrzegł). Tekst budzi u mnie niepokój, przypomina opowieść o jakimś nocnym koszmarze. Kora, tak jak w latach 80., nie boi się poruszać tematów niebanalnych, które zawsze spotykają się ze skrajnymi opiniami.

Instrumentalnie utwór nie zawodzi. Ma dość surowe brzmienie, przypominające pierwsze kompozycje Maanamu oraz ciekawą solówkę. Zdziwiło mnie jednak, że utwór otwiera album, gdyż zaczęłam się zastanawiać, czy po takim „bum!”, odnajdę wśród dziewiątki pozostałych kawałków jeszcze coś ciekawego.

W dalszej części albumu widać dość prosty zabieg, polegający na zestawieniu naprzemiennie utworów lirycznych (po żywym „Ping Pongu” słyszymy dużo spokojniejszą „Strefę ciszy”) z mocnymi rockowymi (świetny „Przepis na szczęście” przed dużo spokojniejszą „Radiową falą”).

Jedyny zawód, jaki spotkał mnie przy odsłuchiwaniu krążka, to „Nigdy nie zamknę drzwi przed tobą”. Rozczarowanie było spowodowane tym, że przed wyjściem płyty udało mi się usłyszeć utwór w bardziej akustycznej wersji, która została nagrana już na rok przed wydaniem „Ping Ponga”. Korze towarzyszył Stanisław Sojka. Po tak fenomenalnym wariancie, wersja z płyty wypada po prostu słabo. Kora śpiewa od niechcenia, a instrumenty brzmią blado. Chciałoby się krzyknąć: Koro, och, Koro… Dlaczego nie ma Sojki na płycie?!

Jeżeli miałabym się zdecydować na ulubiony utwór z albumu, to chyba byłoby to „Nie jestem czarna i nie jestem biała”. Kora wyraźnie szuka swojego miejsca w dzisiejszym świecie. Śpiewa o tym, że nie pasuje do żadnej z istniejących grup, jest indywidualistką o szerokich horyzontach.

Można to odnieść do jej kariery. Gdyby nadal nagrywała z Maanamem, byłaby niejako zamknięta w  ramach, które zespół stworzył przez lata. Ludzie oczekiwaliby pewnej jakości, do której się przyzwyczaili. Kora solowa może pozwolić sobie na eksperymenty. Daje upust swojej wenie artystycznej i nie musi się podporządkowywać żadnych schematom. Śpiewając „przeszłości nie ma, bo już się przeżyła”, pokazuje, że trzeba iść dalej i nie skupia się na tym, co było.

Gdybym miała określić album „Ping Pong” jednym słowem, byłoby to słowo „porządny”. Sekcja instrumentalna jest porządna, teksty są porządne, projekt graficzny płyty jest porządny. Wszystko łączy się w porządną całość. Album ani nie rozczarowuje fanów, ani ich nie zaskakuje, pokazuje natomiast, że Kora nadal ma to coś, co przyciąga i sprawia, że chce się wracać do jej utworów jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz…

Anna Jarczyk
2012-01-21

Kora
"Ping Pong"
Kora - śpiew
Mateusz Waszkiewicz - gitara
Marcin Ciempiel - gitara basowa
Artur Hajdasz - perkusja
Krzysztof Skarżyński - gitara
Rok wydania: 2011
Wytwórnia: Kamiling Co/EMI Music Poland

PDF Print