Strona główna  /  Kultura  /  Kolory zła czerń – gdzie kręcono film?

Kolory zła czerń – gdzie kręcono film?

Data publikacji: 2026-07-21
Zamglone, nadmorskie wybrzeże z drewnianym pomostem w mrocznym, noir klimacie znanym z filmu „Kolory zła: czerń”.

Miasto Trulocz z filmu „Kolory zła: Czerń” nie istnieje naprawdę, a filmowy klimat stworzono głównie w prawdziwym mieście Gniew na Kociewiu. Fikcyjna miejscowość na ekranie zastępuje kaszubskie Kartuzy z książki i łączy w sobie kaszubskie inspiracje z realną zabudową średniowiecznego miasteczka nad Wisłą. Jeśli chcesz dokładnie wiedzieć, gdzie kręcono poszczególne sceny i jak powstał filmowy Trulocz, przeczytaj cały artykuł.

Czy Trulocz z filmu „Kolory zła: Czerń” istnieje naprawdę?

Widzowie, którzy włączają „Kolory zła: Czerń” na Netfliksie, bardzo szybko zaczynają się zastanawiać, gdzie dokładnie leży miasteczko Trulocz. W filmie widzimy niewielką miejscowość z wyraźnymi kaszubskimi odniesieniami – jest lokalna gwara, legendy, poczucie hermetycznej społeczności, a w tle pojawiają się motywy związane z regionalną kulturą. Na ekranie wszystko wygląda na bardzo konkretne miejsce, które mogłoby znaleźć się na mapie północnej Polski.

W rzeczywistości Trulocz jest całkowicie fikcyjnym miastem. Nie znajdziesz go ani na Kaszubach, ani nigdzie indziej w Polsce. Twórcy zdecydowali się na taki zabieg z bardzo prostego powodu – film opowiada o zbrodniach, zmowie milczenia i mroku kryjącym się za fasadą „spokojnego miasteczka”. Gdyby użyto prawdziwej nazwy, łatwo byłoby połączyć przedstawione na ekranie wydarzenia z realną społecznością, co mogłoby wywołać niepotrzebne emocje wśród mieszkańców.

Ciekawe jest to, że w literackim pierwowzorze Małgorzaty Oliwii Sobczak akcja „Czerni” toczy się w Kartuzach, czyli realnym mieście uznawanym za stolicę Kaszub. Na kartach powieści prokurator Leopold Bilski po sprawie z „Czerwieni” trafia właśnie tam, do lokalnej prokuratury. W scenariuszu filmowym miasto zmieniono na Trulocz, ale kaszubski sznyt, gęsty klimat i motyw „małej społeczności z wielkimi sekretami” pozostał.

Sama nazwa Trulocz nie jest przypadkowa. W języku kaszubskim „trulocz” oznacza żurawia, co stanowi dyskretne nawiązanie do regionu, nawet jeśli zdjęcia realizowano gdzie indziej. W książce tą nazwą ochrzczono restaurację prowadzoną przez jedną z bohaterek – Elżbietę Pakosz – a w filmie posłużyła za nazwę całego miasteczka. To typowy filmowy „mrugnięcie okiem” do czytelników serii „Kolory zła”.

Gdzie kręcono „Kolory zła: Czerń”?

Choć film wyraźnie sugeruje, że jesteśmy na Kaszubach, w rzeczywistości ekipa przeniosła się kilkadziesiąt kilometrów na południe. Fikcyjny Trulocz powstał na ulicach miasta Gniew, malowniczo położonego nad Wisłą na terenie Kociewia. To właśnie tam, w 2026 roku, powstawała większość miejskich scen do produkcji Netfliksa z Jakubem Gierszałem.

Ten wybór nie był początkowo oczywisty. Z informacji podawanych przez gminę wynika, że filmowcy planowali zupełnie inną lokalizację. Przełom nastąpił w momencie, gdy ekipa przejeżdżała przez Gniew i – jak opisywano – została „oczaro­wana jego klimatem, architekturą i atmosferą”. Średniowieczna zabudowa, wąskie uliczki i potężny zamek dały dokładnie to, czego potrzebował thriller o zbrodni i mrocznych sekretach małego miasta.

Ulice Gniewu w roli filmowego Trulocza

Trzonem filmowego Trulocza są realne ulice historycznego centrum Gniewu. Na oficjalnej stronie gminy wyszczególniono szereg miejsc, które możesz rozpoznać podczas seansu. To praktycznie gotowa mapa, z którą można w ręku przejść się po mieście i „odtwarzać” ujęcia z Netfliksa. Dla mieszkańców taki spacer ma jeszcze jeden wymiar – w wielu scenach widać ich jako statystów, idących dokładnie tymi samymi chodnikami, którymi poruszają się na co dzień.

W filmie pojawiają się m.in. ulice: Gostomskiego, Spichrzowa, Kursikowskiego, Kościelna, Wąska i Zamkowa, a także rejon Placu Grunwaldzkiego. To tam rozgrywa się spora część miejskich scen, od codziennych przejść bohaterów po bardziej napięte fragmenty śledztwa. Ten sam układ brukowanych uliczek i ceglanej zabudowy, który w realu kojarzy się z turystycznymi wycieczkami, na ekranie zamienia się w tło dla kryminału.

Zamek w Gniewie i scena dożynek

Najbardziej widowiskowym miejscem na planie był bez wątpienia zamek w Gniewie – potężna gotycka twierdza górująca nad okolicą. To tutaj nakręcono efektowną scenę dożynek, w której brały udział dziesiątki statystów. Lokalna Ochotnicza Straż Pożarna odpowiadała w tym dniu za zabezpieczenie wodne i bezpieczeństwo planu, a mieszkańcy przez wiele godzin wcielali się w świętujących uczestników wydarzenia.

Dla wielu gniewian udział w tej sekwencji był wyjątkowym przeżyciem. Trzeba było wielokrotnie powtarzać te same ujęcia, zdejmować i zakładać garderobę, udawać, że trwa ciepły koniec lata, gdy warunki pogodowe bywały już bardziej jesienne. Efekt tych wysiłków widać na ekranie – dożynki w filmowym Truloczu robią duże wrażenie i nadają historii rozmachu.

Urzędowe korytarze i miejskie instytucje

Twórcy nie ograniczyli się tylko do zewnętrznych plenerów. Część scen osadzono w realnych wnętrzach miasta. Ważną rolę odgrywa szczególnie Urząd Miasta i Gminy Gniew, który w filmie przeobraża się w fragment infrastruktury Trulocza. Na korytarzach i w salach urzędowych nagrywano sekwencje związane z pracą lokalnych władz czy formalnym wymiarem śledztwa prowadzonego przez Bilskiego.

Dzięki temu fikcyjne miasto na ekranie ma spójną i wiarygodną strukturę – od rynku i wąskich uliczek, po zamek i instytucje publiczne. Kto choć raz był w Gniewie, bez trudu odnajdzie te miejsca, nawet jeśli w filmie przykrywa je cienka warstwa kaszubskich odniesień i nazw wymyślonych na potrzeby scenariusza.

Jak Trulocz łączy się z Kartuzami i Kaszubami?

Choć Gniew leży na Kociewiu, a nie na Kaszubach, filmowa opowieść buduje iluzję kaszubskiego miasteczka. Twórcy korzystają z języka, lokalnych legend i motywów kulturowych, by widz wierzył, że akcja naprawdę toczy się w regionie, w którym osadzono książkową „Czerń”. To ciekawa gra między literaturą, geografią i filmem – książka pozostaje w Kartuzach, ekran przenosi się do Gniewu, a w dialogach wszystko wskazuje na Kaszuby.

Warto pamiętać, że w powieści Małgorzaty Oliwii Sobczak to właśnie Kartuzy są tłem dla śledztwa prowadzonego przez prokuratora Bilskiego. Miasto ma swój realny układ ulic, jezior i otoczenia, które czytelnicy znający Kaszuby mogą łatwo sobie wyobrazić. W filmie ten świat został „przefiltrowany” przez inną topografię – zamiast rzeczywistej stolicy Kaszub oglądamy kompozycję stworzoną z kociewskich kadrów, stylizowanych na kaszubską rzeczywistość.

Dla fanów serii „Kolory zła” jest to ciekawy przykład tego, jak adaptacja radzi sobie z lokalnością. Trzeba było zachować ciężki, północny klimat, a jednocześnie znaleźć miejsce, które filmowo „zagra” lepiej niż ruchliwe Kartuzy. Gniew z monumentalnym zamkiem, zwartą starówką i panoramą nad Wisłą okazał się do tego idealny.

Filmowy Trulocz to fikcyjna kaszubska sceneria, ale jej wizualny kształt zbudowano na realnym mieście Gniew, które leży na Kociewiu, nie na Kaszubach.

O czym opowiada „Kolory zła: Czerń”?

Akcja filmu zaczyna się w momencie, gdy Leopold Bilski – znany z „Czerwieni” – zostaje przeniesiony z Sopotu do lokalnej prokuratury w małym miasteczku Trulocz. W jego oczach to wyraźna degradacja i sygnał, że w karierze coś poszło nie po jego myśli. Nowe miejsce pracy wydaje się spokojne, wręcz senne, ale szybko okazuje się, że za tą spokojną fasadą kryje się wiele niezałatwionych spraw.

Głównym wątkiem jest zaginięcie dziecka – syna pisarki Julii Sarman, która po latach wraca do rodzinnej miejscowości. Śledztwo prowadzi Bilskiego przez labirynt psychologicznych zagadek, niepokojących znaków i lokalnych legend. Gęsta atmosfera małego miasta działa przeciwko niemu: mieszkańcy tworzą swoistą zmowę milczenia, niechętnie mówią o przeszłości, a dawne zbrodnie, uznane za dawno wyjaśnione, nagle zaczynają wyglądać zupełnie inaczej.

W tle przewija się wątek ukrytych powiązań, lokalnej polityki i rodzinnych tajemnic, które rozciągają się na kilka pokoleń. Prokurator musi zderzyć się nie tylko z własnymi demonami, ale też z systemem społecznym, który za wszelką cenę chce zachować status quo, nawet kosztem prawdy o zaginionym dziecku.

Czy trzeba oglądać „Czerwień”, żeby zrozumieć „Czerń”?

Widzowie często pytają, czy przed seansami na Netfliksie trzeba koniecznie zachować kolejność zgodną z książkami. W przypadku „Kolory zła: Czerń” sprawa wygląda podobnie jak w literackim cyklu – każdy tom (i każda ekranizacja) skupia się na osobnej zbrodni i osobnym śledztwie. Jeśli zależy ci głównie na kryminalnej zagadce, możesz obejrzeć „Czerń” osobno, bez nadrabiania poprzedniej części.

Inaczej jest, jeśli interesuje cię rozwój postaci Leopolda Bilskiego. Jego życiowe wybory, relacje z innymi bohaterami i konsekwencje sprawy z „Czerwieni” lepiej wybrzmią, gdy znasz pierwszy film. Wtedy przeniesienie do Trulocza nie jest tylko zmianą dekoracji, ale etapem w dłuższej historii prokuratora.

Kto stworzył film i kto w nim zagrał?

Za ekranizację powieści „Czerń” odpowiada ten sam duet twórców, który stał za pierwszą częścią cyklu. „Kolory zła: Czerń” wyreżyserował i napisał Adrian Panek, a film powstał w wytwórni Aurum Film. Produkcja trafiła na platformę Netflix 10 czerwca 2026 roku i bardzo szybko wskoczyła do zestawień popularności, zajmując m.in. pierwsze miejsce w Polsce oraz kilku krajach Ameryki Południowej.

W roli prokuratora Bilskiego ponownie wystąpił Jakub Gierszał, który stał się twarzą całej serii ekranizacji. Towarzyszy mu rozbudowana obsada znanych polskich aktorów, dzięki czemu fikcyjne miasteczko zyskuje wiarygodne, dobrze zagrane postacie z różnych warstw lokalnej społeczności.

Najważniejsi aktorzy w obsadzie

Na ekranie, obok Gierszała, pojawiają się m.in. Marianna Zydek jako pisarka Julia Sarman, Andrzej Chyra w roli Andrzeja Pakosza, Robert Gonera jako komendant Adamczyk oraz Beata Ścibakówna wcielająca się w burmistrzynię Fabiolę Burchardt. W obsadzie znajdziemy także Piotra Żurawskiego, Juliana Świeżewskiego i Adama Bobika, a film uzupełnia szeroka grupa statystów, rekrutowanych w dużej mierze z mieszkańców Gniewu i okolic.

Ta mieszanina doświadczenia aktorów z pierwszej ligi z autentycznością lokalnej społeczności sprawia, że świat Trulocza wydaje się spójny. Widz nie ogląda anonimowego „filmowego miasteczka”, tylko miejsce, w którym ktoś naprawdę żyje, robi zakupy, pracuje w urzędzie czy chodzi na dożynki – choć w rzeczywistości jest to właśnie Gniew, nieistniejący na mapie Trulocz.

Za reżyserię i scenariusz „Kolorów zła: Czerń” odpowiada Adrian Panek, a całość wyprodukowało studio Aurum Film dla platformy Netflix.

Jak odwiedzić filmowy Trulocz?

Jeśli po seansie chcesz stanąć w tych samych miejscach, w których kamera śledziła Bilskiego, trzeba obrać kurs na północ Polski, ale nie w kierunku Kaszub. Celem wycieczki będzie Gniew – historyczne miasto na Kociewiu z dobrze zachowaną średniowieczną zabudową. To tam znajdziesz ulice, którymi w filmie spacerują bohaterowie, zamek, na którego dziedzińcu odbywa się scena dożynek, oraz budynek urzędu, który „zagrał” fragment miejskiej infrastruktury Trulocza.

Najprostszą formą zwiedzania jest spacer po wymienionych wcześniej ulicach – Gostomskiego, Spichrzowej, Kursikowskiego, Kościelnej, Wąskiej, Zamkowej i okolicach Placu Grunwaldzkiego. Warto zajrzeć na zamkowy dziedziniec i spojrzeć na miasto z tej samej perspektywy, którą widzimy w ujęciach szerokich planów. Dla wielbicieli filmów kryminalnych to przyjemny sposób, by połączyć seans Netfliksa z realną podróżą i zobaczyć, jak fikcyjne „Kolory zła: Czerń” osadziły się w prawdziwej przestrzeni.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy Trulocz z filmu „Kolory zła: Czerń” istnieje naprawdę?

Nie, Trulocz to fikcyjne miasteczko wymyślone na potrzeby filmu; nie ma go na mapie Polski.

Gdzie w rzeczywistości kręcono sceny przedstawiające Trulocz?

Większość miejskich ujęć nakręcono w Gniewie na Kociewiu, które posłużyło za filmową scenerię.

Dlaczego twórcy nie użyli prawdziwej nazwy z książki?

Zmieniono nazwę, aby uniknąć łączenia fikcyjnych zbrodni z realnymi społecznościami i zapobiec napięciom wśród mieszkańców.

Jakie miejsca w Gniewie łatwo rozpoznać w filmie?

Na ekranie widać ulice Gostomskiego, Spichrzową, Kursikowskiego, Kościelną, Wąską, Zamkową oraz okolice Placu Grunwaldzkiego i zamek.

Czy wnętrza urzędów też kręcono w Gniewie?

Tak, część scen w urzędowych korytarzach i salach zrealizowano wewnątrz budynków Urzędu Miasta i Gminy Gniew.

Jak film łączy kaszubskie motywy z kociewską lokalizacją?

Twórcy zachowali kaszubski klimat poprzez język i legendy, a wizualnie scenerię zbudowano z kadrów z Gniewu stylizowanych na Kaszuby.

Czy trzeba oglądać „Czerwień”, żeby zrozumieć „Czerń”?

Niekoniecznie; „Czerń” to odrębna zagadka kryminalna, choć znajomość „Czerwieni” pogłębia rozumienie postaci Bilskiego.

Kto odpowiada za ekranizację „Czerń” i kto zagrał główną rolę?

Reżyserem i autorem scenariusza jest Adrian Panek, produkcją zajęło się Aurum Film, a w roli Bilskiego wystąpił Jakub Gierszał.

Redakcja pelniakultury.pl

Wierzę, że kultura to most łączący różnorodność, a nauka to klucz do zrozumienia świata. Dołącz do mnie w tej fascynującej podróży!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?